Kim są nowi sojusznicy Frontu Narodowego?

heinz-stracheUbiegłotygodniowe doniesienia o tworzeniu nowej grupy w Parlamencie Europejskim, której podstawą ma być francuski Front Narodowy (Front National), obiły się echem wśród wszystkich świadomych nacjonalistów z Europy. Szefowa FN Marine Le Pen, zapowiedziała współpracę ze Szwedzkimi Demokratami (Sverigedemokraterna), Interesem Flamandzkim (Vlaams Belang), Wolnościową Partią Austrii (Freiheitliche Partei Österreichs), a rozmowy prowadzone są również z holenderską Partią Wolności (Partij voor de Vrijheid). Równocześnie Le Pen odcięła się od radykalnego Europejskiego Sojuszu Ruchów Narodowych (Alliance of European National Movements), nazywając tworzące go partie „ekstremistycznymi i neonazistowskimi”. To najprawdopodobniej zapowiedź liberalizacji polityki samych Francuzów, bowiem jej główni partnerzy z pozycji stricte nacjonalistycznych, już kilka lat temu „przeprosili się” z niektórymi elementami politycznej poprawności. W niniejszym artykule przyjrzymy się nowym partnerom Frontu.

Austriacka Partia Wolnościowa 

Poza Frontem Narodowym, największą częścią składową nowej eurogrupy ma być Wolnościowa Partia Austrii. Jest ona kojarzona przede wszystkim z postacią Jörga Haidera, który wprowadził FPÖ na polityczne salony zdobywając 26,9% poparcia w wyborach w 1999 roku. Po wejściu partii do koalicji rządowej z chadecką Austriacką Partią Ludową (Österreichische Volkspartei), państwo znalazło się w izolacji wewnątrz Unii Europejskiej. Sankcje Brukseli spowodowały, że ugrupowanie poszło wówczas na spore kompromisy, co nie podobało się ani dużej części jej działaczy, ani wyborców, a FPÖ w przyspieszonych wyborach w 2002 roku uzyskało już tylko 10% głosów. Korzenie partii sięgają jednak 1945 roku, gdy powstał Związek Niezależnych (Verband der Unabhängigen), skupiający zarówno narodowych liberałów jak i narodowych socjalistów, którzy opowiadali się za kulturową i polityczną jednością z Niemcami. Na bazie upadającego VdU w 1956 roku powstała FPÖ, a na jej czele stanął Anton Reinthalle, były minister w rządzie Arthura Seyss-Inquarta, powstałym po anschlussie Austrii do Niemiec. Ugrupowanie stawiało przede wszystkim na wolną przedsiębiorczość i ograniczenie roli państwa w gospodarce, a w 1979 roku zostało przyjęte do Międzynarodówki Liberalnej. W  FPÖ działało jednak dalej radykalne skrzydło, sprzeciwiające się cichej współpracy z socjaldemokratami. Jej głos był coraz bardziej słyszalny w latach osiemdziesiątych za sprawą wspomnianego Haidera, będącego szefem młodzieżowej organizacji przypominającej narodowo-socjalistyczne struktury sprzed 1945 roku i mającego dobre kontakty z weteranami Waffen SS i austriackiego NSDAP. W 1986 roku Haider obalił Normana Stegera, lidera FPÖ określającego ugrupowanie jako „centrową partię liberalną”. Po tej zmianie ugrupowanie powoli przechodziło na pozycje narodowo-konserwatywne, a w 1993 roku jej liberalni działacze odeszli zakładając własną partię.

Haider przesunął partię bardziej na prawo w sferze aksjologicznej i na lewo w gospodarczej. Nie ukrywał swoich związków z dawnymi członkami NSDAP, a w jednym z wywiadów powiedział wręcz, że gdyby FPÖ było kontynuatorką NSDAP, rządziłoby Austrią. Wolnościowcy  zaczęli również mocno akcentować swoją niemieckość. Jednocześnie byli jedyną austriacką partią jednoznacznie opowiadającą się przeciwko lewicowym zmianom kulturowym, takim jak aborcja, eutanazja czy związki homoseksualne. Haider nie ukrywał również swojej niechęci do Izraela, a według relacji byłego agenta Mossadu z 2008 roku, był on z tego powodu śledzony przez izraelski wywiad. Krążyły również pogłoski o pieniądzach które ugrupowanie miało dostać od irackiego prezydenta Saddama Husajna, za lobbowanie na jego rzecz w europejskiej polityce. Po odejściu Haidera w 2005 roku i stworzeniu przez niego (co ciekawe) konserwatywno-liberalnego Sojusz na rzecz Przyszłości Austrii, władzę w FPÖ przejął technik dentystyczny Heinz-Christian Strache.

Podobnie jak swój poprzednik, prowadzi on partyjną propagandę wokół własnej osoby, spychając w cień innych polityków FPÖ. Pod jego wodzą partia stara się jednak nie podejmować ideologicznych tematów, skupiając się na antyislamskim populizmie i hasłach państwa socjalnego. Austriacy nie używają określenia nacjonalizm, a także zmienił się ich pogląd na kryteria przynależności do narodu austriackiego, dlatego na wiecach partyjnych zaczęły pojawiać się osoby o odmiennym kolorze skóry od białego. FPÖ pierwszy raz w swojej historii „przyznaje się” zresztą do austriackości, porzucając retorykę o przynależności do niemieckiej wspólnoty kulturowej. Strache stara się również utrzymywać pozytywne relacje ze społecznością żydowską. W 2010 podpisał on „Deklarację Jerozolimską” uznając prawo Izraela do istnienia i obrony przed muzułmanami. Rok później na zaproszenie  FPÖ do Wiednia wybrał się jeden z izraelskich wiceministrów reprezentujący partię Likud, który odpierał oskarżenia o wizytę u „neonazistowskiej partii” twierdząc, iż odwołuje się ona do „tradycji judeochrześcijańskiej” i broniła słynnego ataku żydowskich wojsk na Flotyllę Wolności niosącą pomoc dla Palestyny. FPÖ złagodziło też swój stosunek do imigrantów, bowiem odrzucając niepodległość Kosowa, ogłosiło się „przyjacielem Serbów” choć stanowią oni dużą grupę przybyszy do Austrii.

Interes Flamandzki

Podobną drogę w „ocieplaniu wizerunku” i rezygnacji z radykalniejszych elementów programu, ma za sobą Interes Flamandzki (Vlaams Belang). Wcześniej funkcjonował on jako założony 28 maja 1979 roku Blok Flamandzki (Vlaams Blok), który powstał na bazie koalicji wyborczej z 1978 roku, utworzonej przez narodowo-radykalną Flamandzką Unię Narodową i narodowo-liberalną Flamandzką Unię Ludową. Blok szybko stał się najradykalniejszym ugrupowaniem parlamentarnym w Belgii, domagającym się pełnej niezależności Flandrii, co w przypadku demonstracji poświęconych tej tematyce kończyło się wielokrotnie zamieszkami. Rosnące poparcie radykalnej partii niepokoiło innych uczestników sceny politycznej w Belgii, dlatego po 17% które Blok uzyskał w wyborach lokalnych w Antwerpii, partie od lewicy po centroprawicę podpisały porozumienie o „kordonie sanitarnym”, wykluczając jakąkolwiek możliwość dopuszczenia VB do władzy. W tym samym roku partia zdobyła też mandat w wyborach do Parlamentu Europejskiego, przystępując do Technicznej Grupy Europejskiej Prawicy, założonej przez francuski Front Narodowy i niemieckich Republikanów. Część działaczy Bloku oskarżyło zresztą kierownictwo partii na czele z Filipem Dewinterem o „leppenizm” objawiający się przesunięciem na dalszy plan postulatów flamandzkiej niepodległości, na rzecz kwestii imigracji i światopoglądu. W 1991 roku przywódcy VB ogłosili zresztą 70-punktowy program dotyczący imigracji, w którym domagali się zamknięcia granic Europy dla przybyszy spoza kontynentu, deportowanie cudzoziemców już mieszkających w Belgii czy stworzenie oddzielnych klas dla dzieci imigrantów. Blok zrezygnował z programu dążącego de facto do stworzenia jednokulturowego państwa w 2000 roku.

Wówczas zaczęła się zresztą liberalizacja wizerunku i programu partii, co nie uratowało jej jednak przed karą nałożoną w 2004 roku. Według belgijskiego sądu, Blok w swoich programach wyborczych z lat dziewięćdziesiątych wzywał do dyskryminacji ludzi innego pochodzenia, przez wspomniane już 70 punktów czy wzywanie do wprowadzenia specjalnego podatku dla przedsiębiorców zatrudniających imigrantów. Część polityków VB miało również mieć na swoim koncie wypowiedzi o charakterze rasistowskim czy negującym przyjętą liczbę ofiar Holocaustu. Ukarane zostały trzy organizacje non-profit działające przy partii, zaś ona sama miała stracić finansowanie z budżetu oraz dostęp do telewizji. Działacze Bloku przemienili więc partię w Interes Flamandzki (Vlaams Belang), którą to nazwą posługuje się ona do dziś. Przywódcy Interesu sformułowali nowy program, który nie zawierał już radykalnych elementów, stanowiąc przede wszystkim zbiór frazesów dotyczących imigracji, islamu, obrony rodziny czy niezależności Flandrii. VB uznaje Izrael za swojego sojusznika w walce z islamem, dlatego partia dba o wyeliminowanie ze swoich szeregów wszystkich „antysemitów”, mogących zakłócić budowanie pozytywnych relacji ze społecznością żydowską. Jest ona bowiem szczególnie liczna w Antwerpii, będącej największym miastem w którym występuje duże poparcie dla Interesu. Jego politycy podobnie jak Austriacy podpisali „Deklarację Jerozolimską” i gościli w Izraelu na zaproszenie Instytutu Yad Vashem, a także gościli wspomnianego w części poświęconej FPO żydowskiego wiceministra obrony. Interes jest więc obecnie przede wszystkim populistyczną partią antyislamską, obwiniającą przedstawicieli tej grupy niemal o wszystkie niepowodzenia Belgii, jednak równocześnie nie podejmuje ona walki z negatywnymi trendami kulturowymi prowadzącymi do złej sytuacji demograficznej wśród Flamandów.

Populizm i liberalizacja programu nie przynoszą jednak spodziewanych efektów, a wyborcy rozczarowani Interesem, przerzucają swoje głosy na Nowy Sojusz Flamandzki (Nieuw-Vlaamse Alliantie), którego politycy wydają się być obecnie bardziej rozsądni i konserwatywni, a także głośniej mówią o niepodległości Flandrii posuwając się nawet do palenia belgijskich flag. Lider N-VA Bart De Wever mówi wręcz wprost, że jest konserwatystą i nacjonalistą w czasie, gdy VB używa pojęcia „społecznego konserwatyzmu”. Interes w ostatnich wyborach do belgijskiego parlamentu w 2010 roku otrzymał 7,8% głosów przy 12% trzy lata wcześniej, tracąc przy tym ponad 200 tysięcy wyborców. Nie lepiej było w 2009 roku podczas elekcji do Parlamentu Flandrii, gdy VB otrzymało 15,3% głosów co było spadkiem o 9% w porównaniu do rekordowego 2004 roku, gdy partia startowała jeszcze jako Blok Flamandzki. O kryzysie VB świadczą wyniki wyborów komunalnych z zeszłego roku, gdzie partia uzyskała 8,9% głosów tracąc prawie 12,6% wyborców. Warto zauważyć, że w latach 2006-2012 VB startowało we wszystkich elekcjach razem z partią VLOTT (skrót oznacza Flamandzcy, Liberalni, Niezależni, Tolerancyjni i Transparentni), wzorowaną na holenderskiej Liście Pima Fortuyna, homoseksualisty który z pozycji liberalnych krytykował islam i imigrację.

Szwedzcy Demokraci

Kolejną partią mającą być podstawą nowej eurogrupy są Szwedzcy Demokraci (Sverigedemokraterna), którzy także przeszli drogę od radykalizmu do daleko idącej liberalizacji. SD powstało w lutym 1988 roku w wyniku porozumienia kilku radykalnych ugrupowań szwedzkiego nacjonalizmu. Ugrupowanie zaczęło zmieniać się w 1995 roku, po objęciu stanowiska przewodniczącego przez Mikaela Janssona, gdy przeszło na pozycję bardziej umiarkowanego nacjonalizmu inspirowanego francuskim Frontem Narodowym, niemieckimi Republikanami czy włoskim Sojuszem Narodowym. W 1996 roku członkom SD zabroniono przychodzenia w mundurach na zebrania partyjne, zaczęto pozbywać się przedstawicieli subkultury skinheadów, a także osoby przejawiające tendencje narodowosocjalistyczne, wśród których dominowali starsi działacze tworzący niegdyś partie wzorowane na niemieckim NSDAP. Stopniowa liberalizacja wizerunku i poglądów doprowadziła w 2001 roku do wyrzucenia części działaczy SD nazywanych „ekstremistami”, którzy postanowili założyć działające do dziś ugrupowanie Narodowych Demokratów (Nationaldemokraterna). Kolejnym krokiem do liberalizacji był wybór Jimmiego Åkessona na stanowisko przewodniczącego partii w 2005 roku.

Dotychczasowy szef partyjnej młodzieżówki, zrobił wiele, aby w jak najmniejszym stopniu narażać się szalejącej w Szwecji politycznej poprawności, narzuconej przez lata wojny kulturowej prowadzonej przez tamtejszych socjaldemokratów. SD oczyściło się całkowicie z osób podejrzewanych o neonazizm czy przynależność do subkultur, a nawet zmieniło swoje logo. Płomień w narodowych barwach, znany symbol europejskich nacjonalistów z krajów zachodnich, zastąpił kwiat w kolorach Szwecji. Partia zaczęła też zmieniać swoje podejście do spraw światopoglądowych, skupiając się głównie na walce z islamem i imigracją. Ugrupowanie dystansowało się od „homofobicznych” wypowiedzi swoich członków, a kulminacją był artykuł lidera SD z listopada 2010 roku, w którym przeprosił wszystkich aktywistów LGBT za nietolerancyjne stanowisko niektórych partyjnych działaczy, podkreślając coraz większą liczbę osób homoseksualnych i biseksualnych wstępujących do SD. Åkesson wykorzystuje zresztą nadal argument o „nietolerancji” nie tylko do pozbywania się radykalnych działacz, lecz również do krytyki islamu mającego być zagrożeniem dla mniejszości seksualnych. Rok później najbliższy współpracownik Åkessona, będący jednocześnie największym orędownikiem ugładzania wizerunku partii czyli Mattias Karlsson, zapowiedział rezygnację z pojęcia nacjonalizm na rzecz „społecznego konserwatyzmu”. Ostatecznie w partyjnym programie znalazło się pojęcie nacjonalizmu, jednak nie jest to już etnonacjonalizm, ponieważ według nowych idei SD „Szwecję ma się w sercu”. Szwedzcy Demokraci rewidują też swój stosunek do imigrantów, domagając się obecnie nieznacznego ograniczenia w przyjmowaniu nowych przybyszy. W 2012 roku, gdy rząd szwedzkiej centroprawicy planował przyjęcie do kraju Somalijczyków, mających ogromne problemy z asymilacją z racji na dużo niższe IQ od Szwedów, SD domagało się jedynie większych nakładów na programy integracyjne. SD opowiada się również za utrzymaniem prawa aborcyjnego do 12 tygodnia ciąży.

Szwedzcy Demokraci uznają się również za przyjaciół Izraela. Miesiąc temu sekretarz partii Björn Söder w niezbyt wyszukanym artykule napisał, iż „antysemityzm jest chorobą psychiczną” którą należy „wyleczyć”. Polityk domagał się również zwiększenia środków finansowych na ochronę synagog w Szwecji. To jedna z wielu podobnych wypowiedzi polityków SD, określających się mianem „najbardziej przyjaznej Żydom partii w Szwecji”. Stosunek do państwa Izrael jest powodem poważnych napięć między SD a jej młodzieżówką. Lider Szwedzkiej Młodzieży Demokratycznej Gustav Kasselstrand wielokrotnie podkreślał, że jego organizacja opowiada się za prawem palestyńczyków do niepodległości ich krajów, a także krytykował izraelskie osadnictwo na terenach okupowanych. Młodzieżówka SD nie rezygnuje również z „etnonacjonalizmu”, za co w ostatnim czasie została ostro upomniana przez liderów partii.

Partia Wolności

Marine Le Pen poinformowała również o swoich negocjacjach z holenderską Partią Wolności Geerta Wildersa. PVV różni się od pozostałych partnerów Frontu tym, iż nigdy nie była partią nacjonalistyczną, od samego początku odżegnując się od jakichkolwiek powiązań z tą ideologią. Ugrupowanie zostało założone przez wspomnianego Wildersa w lutym 2006 roku, po tym jak odszedł on z liberalnej Partii Ludowej na rzecz Wolności i Demokracji, ponieważ opowiedziała się ona za przystąpieniem Turcji do Unii Europejskiej. PVV od początku kontynuowało „tradycje” Listy Pima Fortuyna, znanego działacza homoseksualnego sprzeciwiającego się islamowi i nieubłagalnemu dla osób tej orientacji, prawu szariatu. Ugrupowanie odcina się więc od samego początku od etykietowania go jako „nacjonalistów” czy „skrajną prawicę”, co znajduje swoje potwierdzenie w partyjnym programie. Poza porównywaniem Koranu do „Mein Kampf” Adolfa Hitlera i antyislamskim populizmem, ugrupowanie oferuje m.in. zaostrzenie kar za dyskryminację osób bi- i homoseksualnych, zamknięcie szkół islamskich, konstytucyjną ochronę „dominującej judeochrześcijańskiej i humanistycznej kultury Holandii” czy wstrzymanie jakichkolwiek dotacji dla Palestyny i Palestyńczyków. Proizraelskie stanowisko Wildersa nie dziwi, gdy przyjrzy się jego życiorysowi. Po ukończeniu szkoły średniej odbył on podróż do Australii, a następnie do Izraela gdzie zatrudnił się w moshavie, czyli spółdzielni rolniczej przypominającej legendarne kibuce, a także pracował w kilku izraelskich firmach, ogłaszając się „prawdziwym przyjacielem Izraela”. Za część zarobionych pieniędzy wybrał się do krajów arabskich, jednak nie przypadły mu do gustu jako „niedemokratyczne”. Ogółem Wilders w ciągu ostatnich 25 lat odwiedził Izrael ponad czterdzieści razy, spotykając się w ostatnich latach przede wszystkim z przedstawicielami tamtejszej szowinistycznej prawicy. Co ciekawe, Wilders kilka lat temu stwierdził, iż nigdy nie chciałby, aby jego sojusznikami byli Le Pen czy Haider, zaś Marine Le Pen jeszcze dwa lata temu powiedziała, iż nie podziela opinii Wildersa jakoby muzułmanie nie byli kompatybilni z demokracją.

Podsumowanie

Front Narodowy był dotychczas inspiracją dla wszystkich nacjonalistów w Europie, całkowicie odpornych na zasady politycznej poprawności i wszelkie ideologiczne kompromisy. Jak widać po nowej drodze partii i jej sojusznikach w Europie, FN może podzielić los opisanych wyżej ugrupowań, które po odcięciu się od nacjonalizmu, przeszły na pozycję antyislamskiego populizmu skupionego tak naprawdę na obronie „wartości”, które doprowadziły do kulturowej degeneracji Europy Zachodniej. Jak pokazuje chociażby przykład Interesu Flamandzkiego, liberalizacja programu może prowadzić do spadku poparcia czyli skutku odwrotnego od zamierzonego przez przywódców partyjnych, oczekujących dobrych notowań w sondażach. Warto podkreślić, że wszystkie opisane wyżej partie poza miałkością programową (czy sprzeciw wobec islamu i Unii Europejskiej, wystarczy do odwrócenia negatywnych tendencji społecznych?), reprezentują całkowite wycofanie z pracy społecznej i walki kulturowej, na rzecz bieżącej oraz najczęściej krótkofalowej walki partyjnej. Z podobną sytuacją mieliśmy do czynienia w przypadku Ligi Polskich Rodzin z której w dłuższej perspektywie nie zostało właściwie nic, a obecne poglądy jej lidera Romana Giertycha, nawet w najmniejszym stopniu nie mają wiele wspólnego choćby z liberalnymi nurtami idei narodowej.

Na zdjęciu lider FPO Heinz-Christien Strache

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s