List Gábora Vony do rumuńskich polityków

vona_gaborPrzewodniczący węgierskiego Jobbiku Gábor Vona, opublikował list do rumuńskich polityków. Odpowiada w nim przede wszystkim na zarzuty socjaldemokraty Bogdana Diaconu, który domaga się zakazu wjazdu do kraju dla lidera węgierskich narodowców, a także delegalizacji wszelkich grup nacjonalistycznych dla mniejszości węgierskiej w Rumunii. To reakcja na obecność i słowa Vony, podczas letniego obozu węgierskiej młodzieży w Transylwanii. Zapowiedział on bowiem dalszą walkę o prawa Węgrów w Rumunii, w tym autonomię Seklerszczyzny, która miałaby być protektoratem państwa węgierskiego. Vona w liście którego treść znajduje się w rozwinięciu newsa, tłumaczy swoje stanowisko i odpowiada na zarzuty rumuńskich polityków. Co ciekawe, odcięcia się rządu węgierskiego od wypowiedzi lidera Jobbiku, oczekuje rumuńskie ministerstwo spraw zagranicznych.

List otwarty Gabora Vony

Szanowni rumuńscy politycy! Po moim wystąpieniu na letnim obozie Węgierskiej Młodzieży Transylwanii, jeden z was, Bogdan Diaconu, proponuje aby zakazać mi wjazdu na terytorium Rumunii i uniemożliwić działania tam Jobbiku. Jest to dość oczywiste, że prasa zupełnie zniekształciła treść mojej wypowiedzi, a histeryczna reakcja parlamentarzysty i działania rumuńskiego MSZ, wskazują, że nikt nie był zainteresowany prawdą, ale wytworzeniem atmosfery skandalu. Chciano przedstawić światu fałszywy obraz pokazujący, że spokojnej polityce rumuńskiej zagraża agresywna polityka Węgier. Powstaje pytanie, dlaczego potrzebne są takie konflikty i skandale, dlaczego nie mówimy o rzeczywistości i faktach, nie prowadząc znaczącej i konstruktywnej debaty między sobą. Moim zdaniem, powodem takiego stanu rzeczy, są wyrzuty sumienia tych, którzy regularnie i niesprawiedliwie blokują wysiłki prawne Węgrów w Transylwanii. Jednakże nie jestem i nie chcę być Waszym psychologiem, dlatego chciałbym po prostu przedstawić swoje podstawowe poglądy.

Powodem dla którego napisałem ten list jest to, że chcę abyśmy my, Węgrzy i Rumuni, prowadzili konstruktywną i pożyteczną debatę. Nie lubię bezsensownych skandali, bezużytecznych prowokacji i wiadomości medialnych ignorujących fakty. Nie przynosi to nic, poza zniszczeniami.  Wierzę w uczciwą debatę, podczas której przedstawimy nasze argumenty patrząc sobie w oczy. Głównym założeniem jest więc to, że chcemy poznać rzeczywistość i nie dać się zwieść manipulacjom i przeinaczeniom. Co tak naprawdę powiedziałem w Borzont, że stworzono z tego taki skandal?

Mówiąc o reprezentowaniu węgierskich interesów, zostałem zapytany przez jednego z dziennikarzy, czy będziemy dalej realizować swoją politykę jeśli doprowadzi ona do konfliktu z państwem rumuńskim, na co odpowiedziałem twierdząco. Co innego powinna zrobić węgierska partia do obrony swojej krwi, nawet jeśli oznacza to zaniechanie debaty, niezgodę, innymi słowy konflikt? Wasze media podniosły tą wypowiedź do rangi wezwania do wojny w Rumunii, co następnie spowodowało reakcję polityków i przedstawicieli rumuńskiego MSZ.Czy to naprawdę potrzebne, Panowie? Pozwólcie, że zapytam czy zaczęlibyście konflikt z innym państwem, w celu obrony praw Rumunów, czy odpowiedzielibyście tak jak zrobiłem to ja? Odpowiedzielibyście, czy nie? Tak więc skąd ta histeria?

Podczas konferencji powiedziałem także, że nie mamy żadnych problemów z narodem rumuńskim, nie jesteśmy przeciwko nim, lecz działamy na rzecz Węgrów. W rzeczywistości powiedziałem, że jeśli moglibyśmy załatwić interesy naszej mniejszości, zdajemy sobie sprawę, iż będziemy mogli rozwiązać inne nasze problemy i nasza przyszłość byłaby wspólna. Innymi słowy, jeśli będziemy nawzajem się tolerować i rozumieć oraz zagwarantujemy sobie obustronne prawa, możemy zobaczyć w sobie sojuszników, a nie wrogów. Powiedziałem także, że Węgry i Rumunia mogłyby zintensyfikować wspólne działania przeciwko Unii Europejskiej i globalnemu kapitalizmowi, pustoszącymi nasze państwa. W ten sposób węgierscy i rumuńscy obywatele mogliby współpracować na rzecz szczęśliwszego i lepszego życia. Jak myślicie, dlaczego te słowa nie zostały odnotowane w prasowych sprawozdaniach, choć wyraźnie prosiłem aby je przytoczono? 

Moje sumienie jest więc czyste, jestem gotowy na każdą debatę i mogę spojrzeć każdemu prosto w oczy. W związku z tym, w celu uniknięcia dalszych nieporozumień, polecam Wam skontaktować się z rumuńskimi dziennikarzami obecnymi na obozie Węgierskiej Młodzieży Transylwanii i poprosić ich, aby pokazali całość mojej konferencji prasowej w telewizji, stacjach radiowych czy gazetach, czyli tam gdzie wcześniej opublikowano kłamstwa na temat mojego przemówienia. To jest nasz wspólny interes. Nie musimy zgadzać się ze wszystkim, możemy nie zgadzać się w wielu kwestiach, ale mam nadzieję, że mamy wspólne zdanie w jednej sprawie: każda debata musi być oparta na uczciwości, prawdzie i faktach. Jeśli jesteście dżentelmenami, poprzecie moją prośbę. Jeśli nie, każdy będzie widział w czyim interesie jest zniekształcanie rzeczywistości.

Wierzę w Waszą konstruktywną postawę i w lepszą przyszłość.

Gabor Vona

Źródło: http://jobbik.com/g%C3%A1bor_vona_writes_open_letter_romanian_politicians

MM

1 thought on “List Gábora Vony do rumuńskich polityków

  1. Pingback: Węgry: List lidera Jobbiku do Rumunów

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s